Na wystaw? "Opolanie w Opolaninie" sk?ada si? seria portretów Opolan powszechnie znanych lub tych nieznanych, którzy s? w jaki? sposób charakterystyczni w tym co robi?, w swoich zainteresowaniach, w tym jacy bywaj?. Wystawa, która ma by? prezentowana na terenie handlowej galerii Opolanin ma mie? charakter podobny do tego co charakterystyczne dla takich galerii. Przegl?d twarzy i zachowa? ludzi, a jedynym celem tego projektu jest nieograniczona twórcza postawa wszystkich wobec wszystkich i pe?ne rado?ci bycie w tym, dlatego otwarcie wystawy b?dzie happeningiem z osobami portretowanymi. To w?a?nie oni jakby wyjd? ze zdj?? po czym z powrotem si? tam udadz? - pozostaj?c w anty ramach na czas trwania wystawy. Za?piewa sportretowany m?ski zespó? TPO "Kamerton" pod przewodnictwem Marii Przebindowskiej.
Za okazan? cierpliwo?? portretowanym nale?? si? podzi?kowania. Wystawa powsta?a dzi?ki wspó?pracy z Galeri? Opolanin, Towarzystwem Przyjació? Opola, u?yczeniu systemów do wieszania przez Radio Plus i Politechnik? Opolsk?.
Na otwarcie wystawy w dniu 29 pa?dziernika 2009 r. o godzinie 17 na I p. Opolanina przy pl. Teatralnym w Opolu serdecznie zapraszam, równie? zach?caj?c do wzi?cia aparatów fotograficznych. Wystawa eksponowana b?dzie do 27 XI 2009 r.
Zdj?cia z wystawy b?d? dost?pne na tej stronie po wernisa?u.
Radio Opole, 26 sierpień 2009, wywiad przeprowadzony przez Ewelinę Bernacką:
O każdym z portretów mogłabym mówić długo, bo to każdy z osobna obraz człowieka. Każde zdjęcie ma swój klimat i charakter, bo taki emanował od osoby portretowanej. Dlatego wykorzystałam różne podejścia do sposobu przedstawienia portretowanych. I tak widzimy:
-słodki chór prawie anielski z głowami sięgajacymi nieba;
-piękną kobietę nurka i fantazyjną fryzjerkę (stojacą w centrum miasta w stawku - fontannie) oplecioną włosami wierzby płaczacej;
-pełnego siły i emanującego radością lekarza na koniu;
-filmowca w pozornie chaotycznym plenerze planu zdjęciowego;
-piękną reporterkę radiową w czerni i bieli na bocznej uliczce z odłożonym mikrofonem;
-duże zbliżenie w oparze cygarowego dymu hydrogeologa;
-nauczycielkę hatha jogi nie w swoich klasycznych doskonałych i zjawiskowych asanach;
-rolkarza dla którego środowisko w jakim się znajduje jest niemożliwe do ukochanej jazdy;
-kierownika sklepu któremu ręka wylatuje z głowy, nawet nie wiadomo czy to jego;
-studentkę psychologi z nieprzeniknionym wyrazem twarzy siedzacą na panieńskim łóżku;
-dziewczynę na wózku, pod parasolem której mogłam się na chwilę skryć i jej towarzyszyć;
-artystą plastykiem, prześmiewcą toczącym walkę z wiatrakami;
-powagę dostojnego gabinetu i urzędu prezydenta podczas codziennego podpisywania stosu dokumentów;
-samotną matkę z dziećmi - na pewno nie modelowy i nie typowy wizerunek takich;
-filozofa obok którego pojawił się Hegel;
-grafika komputerowego maniaka manewrów wojennych i klimatu miejsc opuszczonych i wykluczonych;
-barda opolskiego, który zapowiedział niedawno swój ostatni koncert;
-inżyniera emeryta, ciągle w ruchu i w doskonałym bezruchu;
-felietonistę i pisarza gdy dokoła głowy krążą mu jego pomysły i prawie już napisane teksty;
-piękną sekretarz w roli damy z ubranym pieskiem;
-specjalistkę w upiększaniu urody;
-mistrza czarnej groteski dziaranej na żywych;
-zespół muzyczny za każdym razem tworzący się na nowo na każdy koncert;
-dyrektorkę w działaniu, z otwartymi drzwiami do swego gabinetu;
-emigrantkę szukającą siebie i przekraczającą granice państw i miast.
Chciałoby się rzec OTO ONI PANOWIE I PANIE, tacy jak my: normalni, zmęczeni, uśmiechający się, ziewający, ale z dystansem do póz, bo nie muszą
grać - są jacy są.
Za każdym zdjęciem stoi historia jak doszło do tego by powstało to zdjęcie i dlaczego ktoś jest tam taki. Dlatego w tej całej przygodzie dążenia
do stworzenia wystawy portretowej była moja potrzeba zmierzenia się z relacją - bliską bo zaledwie odległością do obiektywu. Relacją, w której
pozostawiam nienaruszone miejsce wewnętrznej tajemnicy portretowanego, ale w której wolno mi było pobyć. Raz byłam więc biernym podglądaczem z
aparatem, raz ingerującą w rzeczywistość by odkryć trochę czyjś charakter. Dlatego bardzo dziękuję wszystkim za okazane zaufanie, cierpliwość i
pobłażliwość, niekiedy za parę sesji, bo wciąż nie zdołałam uchwycić aparatem tego co chciałam. To bardzo ciekawe odkrywać czasem na nowo ludzi
których się znało lub poznawać dotychczas nieznanych. A każda historia człowieka jest pełna znaczenia. Tacy jesteśmy - plemię Opolanie.